poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Moi starzy...

Nawet nie wiecie, jak wkurzają mnie moi starzy. Ciągle coś ode mnie chcą, o wszystko mają pretensje. Nie mogę już z nimi wytrzymać. Właśnie dlatego piszę ten post, bo szukam sposobów na to, żeby mieć chwilę spokoju. Mam dość starych, którzy ciągle się czepiają. Chcieliby wiedzieć o wszystkim. Co robię w danej chwili, z kim się zadaję. Myślą, że mogą mieć wpływ na moje życie. Też tak macie?

Stop, stop, stop! Zacznijmy może jeszcze raz. Najpierw chcę wyjaśnić Wam, dlaczego zamiast normalnych zdjęć, użyłam dwóch "emoji". Wydaje mi się, że świetnie nawiązują one do tematu dzisiejszego posta. Zwłaszcza obrazek drugi, do którego można by było dopisać: "To mój telefon, więc nic Ci do tego, co na nim robię." Ehh, jaki to bliski młodzieży temat. I to nie tylko tej "zbuntowanej" części. Taaak, znowu odbiegam od głównego tematu. Przepraszam, już przechodzę do sedna.
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat wszędzie znany, różni ludzie różnie się wypowiadają w tej sprawie. A jakie jest moje zdanie, skoro zasadniczo jestem po tej "drugiej stronie"? Czy zachowuję się tak, jak większość moich rówieśników? Odpowiedź jest krótka i jednoznaczna: NIE.
Chyba domyślacie się już, o czym napiszę. Szacunek do rodziców, właśnie tak. Ciekawi mnie, jak Wy odnosicie się do osób, które dbają o Wasze wychowanie, wykształcenie i inne takie. Do osób, które były, czy też nadal są Waszymi "sponsorami", bo Was kochają. Chętnie dowiem się, po której stronie jesteście i jak zachowujecie się w stosunku do swoich rodziców. Mnie co prawda nazywają zbuntowaną nastolatką, ale znam umiar. Nigdy nie przeszłoby mi przez głowę, żeby powiedzieć o swoich rodzicach "Starzy".
Zdaję sobie sprawę, że to teraz jest takie modne i "cool", ale no chwileczkę! Chyba istnieją jeszcze jakieś granice! Jako nastolatka, jestem zdana na przebywanie ze swoimi rówieśnikami, którzy drwią ze swoich rodziców, wyśmiewają się z nich i żeby pokazać, jacy to oni nie są fajni, mówią o nich na różne sposoby. Najgorszym z nich jest chyba "Moja stara, mój stary". Zastanawiam się, jak można w tak wielkim stopniu nie szanować osób, które gdyby mogły, oddałyby za nas życie? Wolą oddać nam swoje jedzenie, gdy widzą, że nadal jesteśmy nienasyceni. Żeby zapewnić nam dobre życie, zminimalizują swoje wydatki do tych najważniejszych. Gdy jesteśmy chorzy najchętniej zabraliby tę chorobę na siebie? Ja nie mam starej i starego. Pod definicją rodziców w moim słowniku nie istnieje słowo "starzy". Ja mam mamę i tatę. Mam rodziców, którzy mnie naprawdę kochają. I ja też ich kocham, i szanuję. Proszę, przemyślcie w końcu swoje zachowanie!
Jaka jest Wasza opinia dotycząca szacunku do rodziców? Jak Wy się do nich zwracacie? Chętnie przeczytam Wasze wypowiedzi w komentarzach. :)