Dzisiaj przychodzę do Was z postem innego typu, tym razem to nie będą moje przemyślenia. Pomyślałam, że skoro w naszych głowach już panuje świąteczny nastrój, warto byłoby w tej tematyce coś zrobić. Przygotowuję się do serii świątecznej, gdzie zapewne pojawią się jakieś DIY, jak wyglądają święta w moim domu itp. A dzisiaj nadszedł czas na... prezenty. Coraz częściej słyszę pytania "Co chcesz dostać?", a w jedną chwilę, jak sami wiecie, nie tak łatwo jest wymyślić coś, co nam się przyda, bądź coś, co naprawdę chcielibyśmy mieć w posiadaniu. Dlatego ja już dziś przedstawię Wam kilka pomysłów na prezenty, w tym niektóre z nich z pewnością znajdą się w moim "liście do Mikołaja".
Pierwszy pomysł na prezent to Power Bank, czyli gadżet niezbędny, jeżeli wyjeżdżamy gdzieś na cały dzień, na dłuższą wycieczkę, bądź długie wakacje. Zwłaszcza, gdy chcemy w tym czasie korzystać z telefonu, a żywotność baterii w telefonie jest w kiepskim stanie. Dużo osób nazywa go przenośną baterią, akumulatorem itp. Nie jest on za drogi, a jedno pełne naładowanie Power Banka to kilka, a nawet kilkanaście ładowań telefonu (zależy od pojemności). Zanim wyjeżdżamy, ładujemy nasz gadżet taką samą ładowarką, jak telefon, a później możemy cieszyć się długim korzystaniem z telefonu. Jest przydatny bardzo często, a jego cena zachęca do kupna jeszcze bardziej.
Kolejnym gadżetem, który chciałoby mieć dużo nastolatek (i nie tylko, chłopaki też z takich korzystają), jest kijek do selfie, czyli "przedłużenie naszej ręki". Jesteśmy na wakacjach, wszyscy chcą zrobić sobie zdjęcie, więc nie masz kogo poprosić, by zrobił takowe pamiątkowe zdjęcie Tobie? Wyciągasz taki oto kijek, umieszczasz w nim telefon, podłączasz go i gotowe. W rączce do trzymania znajduje się specjalny przycisk, który bardzo sprawnie robi zdjęcia.
Tym razem czas na coś potrzebnego każdego ranka, gdy budzimy się z włosami w stanie krytycznym. Rozczesywanie włosów z tą szczotką jest bezbolesne i szybkie. W trakcie czesania włosy nie elektryzują się (w większości przypadków, na niektórych elektryzowanie niestety działa), ale efekt końcowy z pewnością jest zadowalający.
W moich pomysłach na prezent jednak nigdy nie znajdą się kubki, których mam w domu tysiące, a i tak zazwyczaj używam szklanek, bądź jednego, ulubionego kubka. Niektórzy lubią je dostawać, aczkolwiek ja ich nie kolekcjonuję.
Jako prezent świąteczny sprawdzą się też nowe ubrania. Sukienki, spódnice, bluzki, swetry, bluzy, spodnie i inne tego typu rzeczy. Co roku dostaję jakieś ubranie, ale taki prezent nigdy się nie znudzi, patrząc na różnorodność ubrań w sklepach. Tak więc trzy przedmioty, które ja chciałabym dostać macie powyżej, plus ubrania, ale to chyba nie jest zbyt oryginalne. W następnych postach możliwe, że pojawią się kolejne pomysły, a tymczasem... Do "zobaczenia"!
niedziela, 29 listopada 2015
sobota, 28 listopada 2015
Jutro niepewne...
Życie jest zbyt krótkie, żebyśmy rozpamiętywali przeszłość i planowali odległą przyszłość. Czyż nie powinniśmy żyć chwilą?
Wczoraj do Ciebie nie należy.
Jutro niepewne...
Tylko dziś jest Twoje.
Jan Paweł II
Biorąc pod uwagę te słowa, w naszych myślach powstaje kolejny temat do rozważań. Dobrze wiemy, że ludzka natura lubi przypominać o przeszłości, która nie zawsze bywała kolorowa. Nie pozwala zapomnieć o pewnych wydarzeniach, które my samy najchętniej wymazalibyśmy z pamięci. Ale skoro chcemy zapominać o przykrych wydarzeniach, które nas spotkały, to czy nie powinniśmy w tym samym momencie przebaczać bliźnim?
Mówimy o tym, że nie chcemy pamiętać wszystkich niemiłych sytuacji, a równocześnie nie potrafimy wybaczyć temu, kto przyczynił się do powstania złego wspomnienia. I bardzo często, nie szukamy winy w sobie samym. Jednakże dzisiejszy post nie miał być na ten temat, było to tylko nawiązanie do cytatu św. Jana Pawła II.
Chodziło mi o to, że powinniśmy kierować się zasadą: Carpe Diem! (Chwytaj dzień!)
Ale dlaczego tego nie robimy? Wciąż powracamy do wydarzeń z przeszłości, czy też planujemy tak bardzo odległą przyszłość? Dzisiaj post z kilkoma cytatami, bo według mnie one naprawdę pasują do tematu, a dodatkowo pobudzają do refleksji nad naszym postępowaniem.
Mówimy o tym, że nie chcemy pamiętać wszystkich niemiłych sytuacji, a równocześnie nie potrafimy wybaczyć temu, kto przyczynił się do powstania złego wspomnienia. I bardzo często, nie szukamy winy w sobie samym. Jednakże dzisiejszy post nie miał być na ten temat, było to tylko nawiązanie do cytatu św. Jana Pawła II.
Chodziło mi o to, że powinniśmy kierować się zasadą: Carpe Diem! (Chwytaj dzień!)
Ale dlaczego tego nie robimy? Wciąż powracamy do wydarzeń z przeszłości, czy też planujemy tak bardzo odległą przyszłość? Dzisiaj post z kilkoma cytatami, bo według mnie one naprawdę pasują do tematu, a dodatkowo pobudzają do refleksji nad naszym postępowaniem.
Żyj tak, jakby jutra miało nie być.
Nie żałuj tego, co już się wydarzyło i nie bój się tego, co przyniesie jutro. Życie jest piękne, więc nie płacz nad rozlanym mlekiem i czerp ze źródła szczęścia garściami. Nawet, jeżeli okaże się, że jutro będzie, ciesz się chwilą i nie wracaj do tego, co było. A potem, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat będziesz się cieszył, że nie utraciłeś młodości i w pełni wykorzystałeś każdą sekundę swojego życia. Z chwilami smutku trzeba nauczyć się żyć, bo one zawsze będą się pojawiały. Ale wszystko jest dla ludzi. Częstym błędem ludzi jest to, że żyją przeszłością, chociaż powinni jedynie wyciągnąć z niej jakieś wnioski. Jednak dnia wczorajszego już nie ma, a ten jutrzejszy może nigdy nie nadejść. Jeżeli dobrze zaplanujesz swoją przyszłość, nauczysz się czegoś z przeszłości, będziesz mógł w pełni korzystać z dnia dzisiejszego. I właśnie o to chodzi w życiu.
środa, 25 listopada 2015
Samookaleczanie
Masz naprawdę dużo problemów? No tak... Kto ich nie ma. Ale Ty nie dajesz sobie z tym wszystkim rady? Rozumiem Cię, to zdarza się coraz częściej. Zauważyłeś, że tracisz siły na walkę, chcesz się poddać? Chwileczkę. Zanim cokolwiek zrobisz, powróć do wszystkiego złego, co Cię spotkało. Przypomnij sobie o wszystkich Twoich problemach. I teraz zastanów się. Czy za rok, dwa lata, te same sprawy będą wciąż Cię przygnębiały i utrudniały normalne "oddychanie"? Jeśli odpowiedź brzmi "Tak", rozwiązania trzeba szukać dalej.
Wydaje Ci się, że ludzie wokół są źli? To bardzo prawdopodobne, ludzie często ranią. Czujesz się samotnie, gdy stoisz w tłumie ludzi, a rozglądając się widzisz, że każdy jest z kimś, a Ty w samym środku, sama? Płacząca, niewidzialna dla innych istota, taka... zapomniana? Jesteś pewna, że zostałaś ze wszystkimi swoimi myślami sama i nie ma osoby, która wyciągnie do Ciebie rękę w odpowiednim momencie? To wcale nie jest znak, że musisz wszystko skończyć właśnie dziś. Ja też doświadczyłam tego uczucia. A mimo wszystko, jestem. Jakiś czas temu uświadomiono mi, że nie jestem sama. Zauważam ludzi, którzy nigdy nie wyraziliby chęci pomocy mi, ale mam nadzieję, że to oni są tymi dobrymi. Nie zwracam uwagi na tych, którzy próbują zbić szybę dzielącą mnie od reszty świata. Chcą mnie wydostać, wyciągają w moją stronę dłonie, niemalże krzycząc, że pomogą mi się podnieść. Dzięki nim mogłabym wstać, poprawić koronę i iść dalej. Dlaczego ich nie widzę?
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat samookaleczania. Krótki wstęp był, chociaż może nie do końca nawiązywał do tego wszystkiego. A przynajmniej, tak Ci się wydaje. Prawda? Całe powiązanie wstępu do dalszej części tego, co napiszę, tkwi w przyczynach. Czy zastanawiałeś się, dlaczego ludzie czasem mają w rękach różnego rodzaju ostre przedmioty? Zapewne myślałeś, że to wynik głupoty, ale to nie tutaj pojawia się problem. Problemem jest fakt, że tacy ludzie potrzebują pomocy. Zrobili głupią rzecz, ale oni widzieli powód. Nie umieli znaleźć rozwiązania, ale zbyt późno zorientowali się, że to, co robią, w niczym nie pomaga. Ale nie krytykujcie! Takim osobom nie miał kto pomóc w trudnych chwilach. A może miał, ale nie chciał się wtrącać? Ja kiedyś zaryzykowałam i wtrąciłam się. Osoba, której pomogłam żyje teraz normalnie, jak inni ludzie. Ale ona sama, chociaż szukała ratunku, nie zauważała tych, którzy mogliby ją wesprzeć. Wtedy istnieli Ci, którzy gardzili, wyśmiewali, wytykali palcami.
Chyba wszyscy wiemy, że samookaleczanie nie jest dobrym sposobem rozwiązania problemów. Ale chyba niektórzy nie widzą innego wyjścia. Nie mogą go zobaczyć, jeżeli nie ma przy nich dobrych ludzi, którzy nie będą znowu szydzić. Ci ludzie, to prawdziwi przyjaciele. Może nie posiadam zbyt dużej wiedzy na temat, który dzisiaj poruszyłam, ale wiem jedno.
Tych ludzi się nie zostawia. Im się pomaga, bo to właśnie tego one potrzebują najbardziej. Pomocy.
Wydaje Ci się, że ludzie wokół są źli? To bardzo prawdopodobne, ludzie często ranią. Czujesz się samotnie, gdy stoisz w tłumie ludzi, a rozglądając się widzisz, że każdy jest z kimś, a Ty w samym środku, sama? Płacząca, niewidzialna dla innych istota, taka... zapomniana? Jesteś pewna, że zostałaś ze wszystkimi swoimi myślami sama i nie ma osoby, która wyciągnie do Ciebie rękę w odpowiednim momencie? To wcale nie jest znak, że musisz wszystko skończyć właśnie dziś. Ja też doświadczyłam tego uczucia. A mimo wszystko, jestem. Jakiś czas temu uświadomiono mi, że nie jestem sama. Zauważam ludzi, którzy nigdy nie wyraziliby chęci pomocy mi, ale mam nadzieję, że to oni są tymi dobrymi. Nie zwracam uwagi na tych, którzy próbują zbić szybę dzielącą mnie od reszty świata. Chcą mnie wydostać, wyciągają w moją stronę dłonie, niemalże krzycząc, że pomogą mi się podnieść. Dzięki nim mogłabym wstać, poprawić koronę i iść dalej. Dlaczego ich nie widzę?
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat samookaleczania. Krótki wstęp był, chociaż może nie do końca nawiązywał do tego wszystkiego. A przynajmniej, tak Ci się wydaje. Prawda? Całe powiązanie wstępu do dalszej części tego, co napiszę, tkwi w przyczynach. Czy zastanawiałeś się, dlaczego ludzie czasem mają w rękach różnego rodzaju ostre przedmioty? Zapewne myślałeś, że to wynik głupoty, ale to nie tutaj pojawia się problem. Problemem jest fakt, że tacy ludzie potrzebują pomocy. Zrobili głupią rzecz, ale oni widzieli powód. Nie umieli znaleźć rozwiązania, ale zbyt późno zorientowali się, że to, co robią, w niczym nie pomaga. Ale nie krytykujcie! Takim osobom nie miał kto pomóc w trudnych chwilach. A może miał, ale nie chciał się wtrącać? Ja kiedyś zaryzykowałam i wtrąciłam się. Osoba, której pomogłam żyje teraz normalnie, jak inni ludzie. Ale ona sama, chociaż szukała ratunku, nie zauważała tych, którzy mogliby ją wesprzeć. Wtedy istnieli Ci, którzy gardzili, wyśmiewali, wytykali palcami.
Chyba wszyscy wiemy, że samookaleczanie nie jest dobrym sposobem rozwiązania problemów. Ale chyba niektórzy nie widzą innego wyjścia. Nie mogą go zobaczyć, jeżeli nie ma przy nich dobrych ludzi, którzy nie będą znowu szydzić. Ci ludzie, to prawdziwi przyjaciele. Może nie posiadam zbyt dużej wiedzy na temat, który dzisiaj poruszyłam, ale wiem jedno.
Tych ludzi się nie zostawia. Im się pomaga, bo to właśnie tego one potrzebują najbardziej. Pomocy.
niedziela, 22 listopada 2015
Niewidoczne dla oczu
Kolejny temat dotyczący naszego cudownego XXI wieku, a mianowicie coś o naszej "budowie" zewnętrznej i wewnętrznej. (Oczywiście nie tej, której uczą na biologii)
Dzisiaj chciałabym zacytować pewną złotą myśl, a mianowicie:
Dzisiaj chciałabym zacytować pewną złotą myśl, a mianowicie:
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Tak więc uważam, że stwierdzenie to w XXI wieku powinno być bardzo ważne. Dlaczego? Ludzie uznają w swoim życiu przeróżne wartości, bardzo często jest to jednak to, co możemy dość szybko zauważyć, na tzw. pierwszy rzut oka. A mianowicie? Wygląd zewnętrzny drugiej osoby. W dzisiejszych czasach większość uważa za "idealnych" tych, którzy ładnie wyglądają, czy też są bogaci. Gdy widzimy kogoś po raz pierwszy, dostrzegamy tylko takie cechy. Po jakimś czasie, stopniowo uświadamiamy sobie, jaka ta osoba jest naprawdę. Poznajemy jej charakter, naturalne zachowania, a co za tym idzie- często bywamy tym mocno rozczarowani. Powodem naszych nowych znajomości i przyjaźni są markowe ubrania, modna fryzura, a nie uczucia i nasze wnętrze.
Jeśli dwie osoby znajdą wspólny język, po jakimś czasie zaczną zauważać coś więcej. Dostrzegą w sobie piękno wewnętrzne. Jednak obecnie ludzie nie mają czasu na poznanie innych, przez co coraz trudniej jest o wzajemne zrozumienie. Najlepszym przykładem dla tej złotej myśli jest nawiązanie do "Małego Księcia", który widząc ogród pełen róż bardzo się zmartwił. Dopiero po rozmowie z lisem zauważył różnicę między jego różą, a tymi, mimo tego, że na zewnątrz wszystkie były identyczne. Wywnioskował, że nie liczy się wygląd, lecz to, ile czasu poświęcał swojej róży i jak dobrze poznał ją, wielokrotnie z nią rozmawiając.
Wniosek? My też powinniśmy zwracać uwagę na to, co ważniejsze. Nie przyglądać się wszystkim na zewnątrz, tylko zawrócić sobie głowę lepszym poznaniem danej osoby i odkryciem jej wartości, cech charakteru.
![]() |
| Od czasu do czasu będą pojawiały się tutaj moje amatorskie rysunki, proszę o wyrozumiałość, gdyż moje arcydzieła powstają w niecałą minutę, to tylko bohomazy ☺ |
Wniosek? My też powinniśmy zwracać uwagę na to, co ważniejsze. Nie przyglądać się wszystkim na zewnątrz, tylko zawrócić sobie głowę lepszym poznaniem danej osoby i odkryciem jej wartości, cech charakteru.
środa, 18 listopada 2015
Kultura osobista
Wróciłam dzisiaj ze szkoły z natchnieniem i weną, bo moją ostatnią lekcją była tzw. godzina wychowawcza, którą poświęciliśmy na taki właśnie temat. Na lekcji, co prawda, nie było zbyt ciekawie, czytanie definicji, a my nie zdążyliśmy dodać nic od siebie. Dlatego też postanowiłam, że moje "dwa grosze" na ten temat zamieszczę tutaj.
Dobre wychowanie powinno być teraz bardzo ważne, stwierdzi tak zdecydowana większość. Powinno, bo nie jest. Ile to razy dziennie spotykamy się z brakiem szacunku, wyzwiskami i innymi tego typu zachowaniami?
Skoro moja lekcja zaczęła się od definicji, może ja też przybliżę znaczenie tych niemal oczywistych słów?
Kultura osobista to jest nasze zachowanie w różnych sytuacjach, w których zazwyczaj udział biorą inni ludzie. Nie wiem dlaczego na myśl wciąż przychodzi mi przykład trochę szkolny, gdy to przez jakiś czas trzeba odpowiednio się zachowywać. Nie trzymać rąk w kieszeni, nie kręcić się, nie rozmawiać z innymi, stać "na baczność" czy też siedzieć tak, jak powinno się to robić.. Nasza kultura to ten "moment" w którym ktoś będzie przestrzegał ww. zasad, a taki kolega X zacznie się rozglądać, niemal położy się na krzesełku. Przypadek pierwszy to kultura, a ten drugi- jej brak. No tak, tylko, że niektórzy zachowują się kulturalnie tylko wtedy, kiedy dostaną takie polecenie. Wtedy udają, że tacy są zawsze. Czy to jest oszukana kultura? Nie. Bo jednak ta osoba umiała powstrzymać się od swoich pewnych nawyków, żeby inni dobrze o niej myśleli. Biorąc pod uwagę fakt, że taki X wiedząc, jak powinien się zachowywać wciąż robi swoje.
I właśnie w tym momencie muszę wrócić do posta o "dzisiejszej młodzieży", która, jak zapewne zauważyliście, często odznacza się brakiem kultury. Jest wulgarna, dużo przeklina, prawdopodobnie ich samoocena jest zawyżona. Łatwe dla nich będzie wypowiedzenie wulgarnego słowa, czy też splunięcie na chodnik, ale zbyt trudnym zadaniem jest powiedzenie znajomej, ale starszej osobie "Dzień dobry". Gdy idąc tym chodnikiem, w pośpiechu nie zauważysz innej osoby i ją potrącisz, będziesz się denerwował i wyzywał, nawet jeśli wiesz, że to Twoja wina. Ale ty nie powiesz "Przepraszam", bo Twoja wartość będzie narażona na nagły spadek. Według Ciebie jedno "magiczne" słowo to poniżenie. Powiedzieć komuś "Proszę" w otoczeniu kumpli? Nie do zrobienia, bo będą się z Ciebie nabijali przez kolejny tydzień. A gdybyś to Ty zaczął zwracać im uwagę, że źle czynią? Nawet, jeśli przestaną się do Ciebie odzywać, może jednak warto być kulturalnym? Oni kiedyś też to zrozumieją, jeżeli będą chcieli osiągnąć coś w życiu. Ale Ty powinieneś wiedzieć swoje i przypominać o tym innym.
Dobre wychowanie powinno być teraz bardzo ważne, stwierdzi tak zdecydowana większość. Powinno, bo nie jest. Ile to razy dziennie spotykamy się z brakiem szacunku, wyzwiskami i innymi tego typu zachowaniami?
Skoro moja lekcja zaczęła się od definicji, może ja też przybliżę znaczenie tych niemal oczywistych słów?
Kultura osobista to jest nasze zachowanie w różnych sytuacjach, w których zazwyczaj udział biorą inni ludzie. Nie wiem dlaczego na myśl wciąż przychodzi mi przykład trochę szkolny, gdy to przez jakiś czas trzeba odpowiednio się zachowywać. Nie trzymać rąk w kieszeni, nie kręcić się, nie rozmawiać z innymi, stać "na baczność" czy też siedzieć tak, jak powinno się to robić.. Nasza kultura to ten "moment" w którym ktoś będzie przestrzegał ww. zasad, a taki kolega X zacznie się rozglądać, niemal położy się na krzesełku. Przypadek pierwszy to kultura, a ten drugi- jej brak. No tak, tylko, że niektórzy zachowują się kulturalnie tylko wtedy, kiedy dostaną takie polecenie. Wtedy udają, że tacy są zawsze. Czy to jest oszukana kultura? Nie. Bo jednak ta osoba umiała powstrzymać się od swoich pewnych nawyków, żeby inni dobrze o niej myśleli. Biorąc pod uwagę fakt, że taki X wiedząc, jak powinien się zachowywać wciąż robi swoje.
I właśnie w tym momencie muszę wrócić do posta o "dzisiejszej młodzieży", która, jak zapewne zauważyliście, często odznacza się brakiem kultury. Jest wulgarna, dużo przeklina, prawdopodobnie ich samoocena jest zawyżona. Łatwe dla nich będzie wypowiedzenie wulgarnego słowa, czy też splunięcie na chodnik, ale zbyt trudnym zadaniem jest powiedzenie znajomej, ale starszej osobie "Dzień dobry". Gdy idąc tym chodnikiem, w pośpiechu nie zauważysz innej osoby i ją potrącisz, będziesz się denerwował i wyzywał, nawet jeśli wiesz, że to Twoja wina. Ale ty nie powiesz "Przepraszam", bo Twoja wartość będzie narażona na nagły spadek. Według Ciebie jedno "magiczne" słowo to poniżenie. Powiedzieć komuś "Proszę" w otoczeniu kumpli? Nie do zrobienia, bo będą się z Ciebie nabijali przez kolejny tydzień. A gdybyś to Ty zaczął zwracać im uwagę, że źle czynią? Nawet, jeśli przestaną się do Ciebie odzywać, może jednak warto być kulturalnym? Oni kiedyś też to zrozumieją, jeżeli będą chcieli osiągnąć coś w życiu. Ale Ty powinieneś wiedzieć swoje i przypominać o tym innym.
sobota, 14 listopada 2015
Today's Youth
Today's Youth ---> Dzisiejsza młodzież...
Zapewne nie raz słyszeliście wypowiedzi osób dorosłych dotyczące dzisiejszej młodzieży, która nie docenia niczego. Chciałabym mieć najdroższego laptopa, którego nikt nie będzie miał. Nie wystarcza mi mój dotychczasowy laptop, bo tamten ma lepsze funkcje.
Mówisz tak, nawet, jeśli obydwa laptopy mają identyczne funkcje. Obydwa mają ten sam system operacyjny, podobne, lub nawet takie same karty graficzne i inne takie. A jednak ten droższy podobno jest lepszy. Owszem, niektóre droższe produkty są lepsze, ale nie zawsze tak jest.
Dlaczego taki przykład? Sprzęt elektroniczny jest teraz dość ważny dla młodzieży, nikt temu nie zaprzeczy. Wiem, że od wszystkich reguł są wyjątki, ale nie chodzi mi tutaj o to.
Faktem jest, że młodzież naprawdę niczego nie docenia. Jedząc posiłek, wybrzydza, nawet, jeśli osoba gotująca starała się nam dogodzić. Bo tego nie lubi, na to nie ma dzisiaj ochoty... A gdyby tak w trakcie tego wybrzydzania pomyśleć o głodujących ludziach w Afryce? Oni nie mogą wybrzydzać, cieszyliby się z każdego jedzenia, a na pewno z takiego, które jemy my codziennie. Zresztą, przykładem nie muszą być obcokrajowcy. Jestem pewna, że w naszym kraju, Polsce, jest wiele ludzi, którzy jedynie marzą o przytulnym domu i ciepłym posiłku. Jednak tego nie dostają, Chcieliby żyć w takich warunkach, jak Ci bogaci, ale to im nawet przez myśl nie przejdzie. My sami powinniśmy cieszyć się z tego, że mamy dach nad głową, dostajemy jedzenie, nigdy nie jesteśmy głodni, większość ma rodziny, które się nimi zajmują, a chcielibyśmy więcej. Ludziom potrzebującym do szczęścia nie są potrzebne te zabawki, laptopy, telefony... Wystarczyłby im przytulny kąt, w którym mogą przebywać z rodziną i obojętnie jakie jedzenie.
Jesteśmy ogłupiani przez coraz to nowsze technologie i zamiast docenić to, co mamy, wciąż żądamy więcej, i więcej... A gdyby to ktoś z tzw. "dzisiejszej młodzieży" postawił się na miejscu osoby, która nie ma nic? Zachowanie zmieniłoby się dość szybko. Kiedyś przecież nie było telewizorów, komputerów, telefonów i innych gadżetów, a ludzie żyli, byli szczęśliwi. Może nawet szczęśliwsi niż ludzie XXI wieku? Inaczej rozumieli wszystkie pojęcia. A my? Nie zwracamy uwagi na to, co mamy, ale na to, czego nam "brakuje", bądź na to, co mają inni. Nie zdajemy sobie sprawy, że są wartości ważniejsze. Rodzice nam dogadzają, kupują nowe ubrania, gadżety, pracują, żebyśmy my żyli w dobrobycie.
A gdyby w zamian za to wszystko powiedzieć chociażby zwykłe "Dziękuję"? Ale nie to oklepane, tylko takie prosto z serca, po docenieniu tego, co posiadamy.
Mam nadzieję, że ten post zmusi Was do refleksyjnego myślenia... I niektórzy z Was wyciągną z tego odpowiednie wnioski. (Nie sugeruję, że Wy nie doceniacie tego, co macie, ale większość młodzieży jednak nie docenia i stawia pewne wartości wyżej niż te właściwe.)
Zapewne nie raz słyszeliście wypowiedzi osób dorosłych dotyczące dzisiejszej młodzieży, która nie docenia niczego. Chciałabym mieć najdroższego laptopa, którego nikt nie będzie miał. Nie wystarcza mi mój dotychczasowy laptop, bo tamten ma lepsze funkcje.
Mówisz tak, nawet, jeśli obydwa laptopy mają identyczne funkcje. Obydwa mają ten sam system operacyjny, podobne, lub nawet takie same karty graficzne i inne takie. A jednak ten droższy podobno jest lepszy. Owszem, niektóre droższe produkty są lepsze, ale nie zawsze tak jest.
Dlaczego taki przykład? Sprzęt elektroniczny jest teraz dość ważny dla młodzieży, nikt temu nie zaprzeczy. Wiem, że od wszystkich reguł są wyjątki, ale nie chodzi mi tutaj o to.
Faktem jest, że młodzież naprawdę niczego nie docenia. Jedząc posiłek, wybrzydza, nawet, jeśli osoba gotująca starała się nam dogodzić. Bo tego nie lubi, na to nie ma dzisiaj ochoty... A gdyby tak w trakcie tego wybrzydzania pomyśleć o głodujących ludziach w Afryce? Oni nie mogą wybrzydzać, cieszyliby się z każdego jedzenia, a na pewno z takiego, które jemy my codziennie. Zresztą, przykładem nie muszą być obcokrajowcy. Jestem pewna, że w naszym kraju, Polsce, jest wiele ludzi, którzy jedynie marzą o przytulnym domu i ciepłym posiłku. Jednak tego nie dostają, Chcieliby żyć w takich warunkach, jak Ci bogaci, ale to im nawet przez myśl nie przejdzie. My sami powinniśmy cieszyć się z tego, że mamy dach nad głową, dostajemy jedzenie, nigdy nie jesteśmy głodni, większość ma rodziny, które się nimi zajmują, a chcielibyśmy więcej. Ludziom potrzebującym do szczęścia nie są potrzebne te zabawki, laptopy, telefony... Wystarczyłby im przytulny kąt, w którym mogą przebywać z rodziną i obojętnie jakie jedzenie.
Jesteśmy ogłupiani przez coraz to nowsze technologie i zamiast docenić to, co mamy, wciąż żądamy więcej, i więcej... A gdyby to ktoś z tzw. "dzisiejszej młodzieży" postawił się na miejscu osoby, która nie ma nic? Zachowanie zmieniłoby się dość szybko. Kiedyś przecież nie było telewizorów, komputerów, telefonów i innych gadżetów, a ludzie żyli, byli szczęśliwi. Może nawet szczęśliwsi niż ludzie XXI wieku? Inaczej rozumieli wszystkie pojęcia. A my? Nie zwracamy uwagi na to, co mamy, ale na to, czego nam "brakuje", bądź na to, co mają inni. Nie zdajemy sobie sprawy, że są wartości ważniejsze. Rodzice nam dogadzają, kupują nowe ubrania, gadżety, pracują, żebyśmy my żyli w dobrobycie.
A gdyby w zamian za to wszystko powiedzieć chociażby zwykłe "Dziękuję"? Ale nie to oklepane, tylko takie prosto z serca, po docenieniu tego, co posiadamy.
Mam nadzieję, że ten post zmusi Was do refleksyjnego myślenia... I niektórzy z Was wyciągną z tego odpowiednie wnioski. (Nie sugeruję, że Wy nie doceniacie tego, co macie, ale większość młodzieży jednak nie docenia i stawia pewne wartości wyżej niż te właściwe.)
piątek, 13 listopada 2015
Welcome!
Witajcie w moich skromnych progach!
To właśnie na tym blogu zabiorę Was w "podróż" po wielu miejscach (tematach) i odkryję przed Wami moje przemyślenia, pomysły itp. Będziecie mieli okazję nauczyć się jakichś prostych DIY, bo na pewno takowe się pojawią. Chciałabym, żeby ta podróż była jak najbardziej owocna, dlatego spróbuję sprostać wyzwaniom i poruszać także te trudniejsze tematy. Tak więc otwieram pewną część siebie dla Was z nadzieją, że Was nie zanudzę ☺
To właśnie na tym blogu zabiorę Was w "podróż" po wielu miejscach (tematach) i odkryję przed Wami moje przemyślenia, pomysły itp. Będziecie mieli okazję nauczyć się jakichś prostych DIY, bo na pewno takowe się pojawią. Chciałabym, żeby ta podróż była jak najbardziej owocna, dlatego spróbuję sprostać wyzwaniom i poruszać także te trudniejsze tematy. Tak więc otwieram pewną część siebie dla Was z nadzieją, że Was nie zanudzę ☺
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






