Teraz słucham patriotycznych piosenek, które przypominają mi o dawnej Polsce... Na ich temat mam zamiar poświęcić oddzielny post, zwłaszcza, że zbliża się święto. Jednak nie tylko te piosenki powodują, że moje oczy się 'pocą'. Mam takie momenty, w których powracają do mnie wszystkie najgorsze wspomnienia. Wtedy mogę płakać przez dłuższy czas, ale... To przynosi mi ulgę. Rzadko w moim życiu pojawiają się łzy szczęścia, chociaż nie mogę stwierdzić, że ich nie ma.
Zdarza mi się płakać nawet wtedy, gdy widzę otaczający mnie świat. Jest tak piękny, niemal idealny, a my, ludzie, tak bardzo go niszczymy. Przyroda to coś, na co zawsze zwracałam uwagę. Tak bardzo mi przykro, gdy ją "krzywdzimy". Nie mówiąc o tym, że ludzie krzywdzą nie tylko otoczenie... Jeszcze bardziej krzywdzą sami siebie nawzajem.
To dlatego na moim blogu tak często pojawiają się zdjęcia przyrody, roślin... Jestem zrozpaczona, gdy widzę, co się dzieje na tym świecie, w którym żyjemy. Chociaż nie ukrywam, że jestem świadoma tego, że to my jesteśmy za to odpowiedzialni. Jednak wracając do łez... Często zastanawiam się, czy to, że tak często płaczę, jest dobre, czy złe. Mimo tego, że łzy mają działanie pozytywne, nie chodzi mi o to. Ale po dłuższym przemyśleniu zawsze stwierdzam, że dla mnie, uwolnienie nadmiaru wody z organizmu jest bardzo dobre. Przyzwyczaiłam się do płaczu, chociaż nie ukrywam, że sól zawarta w łzach wysusza mi policzki. Czasem trzeba po prostu usiąść i się popłakać. Chociaż lepiej, jeśli będą to łzy szczęścia. I właśnie takich łez Wam życzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz