piątek, 1 kwietnia 2016

Nigdy powiek nie otworzy...

Witam Was już w kwietniu, w tym poście o dość... dziwnym tytule. Dziś przychodzę do Was z tematem, na który trudno jest się wypowiadać, coś troszkę podobnego znajdziecie tutaj: Post o samookaleczaniu . Tak, jak samookaleczanie może w pewnym momencie doprowadzić do śmierci, tak dzisiejszy tekst piosenki, który idealnie nadaje się do wykorzystania go w tym poście mówi o czymś, co wydaje się niemalże nierealne.

Ona stała na bloku, ludzi pełno było wokół,
ta młoda dziewczyna, ja widziałem wszystko z boku.
Ktoś tam krzyczał nie rób kroku, lecz do niej nie docierało. 
Bose stopy na krawędzi, ciągle czasu ubywało.
Słyszę krzyki kobiety ludzie szepcą to jej matka,
dziesiąte piętro wyżej stoi nastolatka.
Na osiedle wjeżdża straż, żeby dziewczynę powstrzymać,
"cóż takiego musiało się stać?" - pyta jej rodzina.
Ta piękna i młoda w szkole dobrze się uczyła,
miała zajebiste stopnie doceniała to rodzina.
Co wakacje za granicę bilet dostawała,
te kolonie, wyjazdy styl zawsze dobry trzymała.
Wyróżniała się z tłumu, była duszą towarzystwa,
ona pewna siebie inteligentna dusza czysta.
Żyła przyszłościowo - ciągle myślała o jutrze,
ciekawe czy wiedziała, że właśnie dzisiaj uśnie?

Pierwsza zwrotka ukazuje nam niecodzienną sytuację, która jednakże mogłaby mieć miejsce. Samobójstwo. Nieważne, w jaki sposób ktoś odebrał sobie życie. Mnie zastanawia, dlaczego tak się dzieje? Słuchając piosenki StabiL - Ona wydawało mi się, że ktoś przedstawił historię mojego życia. Z tym jednym szczegółem, że ja nie zrobiłam niczego głupiego. Chciałabym właśnie nawiązać do mojego życia, moich doświadczeń, bo jednak miałabym dużo wspólnego z "bohaterką" tego tekstu. I właśnie przez to, że taka jestem, moi rówieśnicy myślą, że nie mam żadnych problemów. Że moje życie jest jak z bajki, nie dzieje się nic złego. Gdyby tylko wiedzieli, że przeżyłam więcej niż oni. Często ogarnia mnie rozpacz, nie daję sobie rady z otaczającym mnie światem. Mam mnóstwo powodów do zmartwień, ale nikt mnie nie rozumie. Wmawiają mi, że u mnie wszystko musi być dobrze, że nigdy nie zdarza się, że czegoś nie potrafię, czy też, potocznie mówiąc "nie ogarniam". A jednak. Nie jest aż tak kolorowo. Co powoduje wmawianie mi, że moje życie jest idealne, skoro do takiego brakuje mu naprawdę wiele? Nie wiem. Piosenka, której fragment zacytowałam wyżej, opisuje historię młodej dziewczyny, której znajomym i bliskim wydawało się, że wszystko jest perfekcyjne, że w jej życiu nie pojawiają się żadne problemy. Ludzie zastanawiali się, co takiego się wydarzyło, że postanowiła zrobić swój ostatni krok? Przecież dobrze się uczyła, utrzymywała dobre relacje z rówieśnikami, miała plany na przyszłość. I nagle popełniła samobójstwo. Nadmiar problemów sprawił, że nastolatka odebrała sobie życie. 

Wydaje mi się, że w tej chwili każdy z nas powinien zastanowić się, po której stoi stronie. Czy znajduje się na bloku, czy też spogląda na to z dołu, bezpiecznie stąpając po ziemi? Jeśli jesteście w tej pierwszej sytuacji, musicie wiedzieć, że śmierć nie jest rozwiązaniem, a jeśli to Wy zastanawiacie się, co męczy duszę kogoś takiego, nie próbujcie się z nim kłócić mówiąc, że to Wy macie więcej problemów, bo tego nie wiecie. Dobre oceny, "trzymanie dobrego stylu" nie świadczą o tym, że czyjeś życie jest kolorowe i bezproblemowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz