wtorek, 12 kwietnia 2016

Czas lekarstwem...

Czy rzeczywiście możemy powiedzieć, że czas leczy rany? Może i leczy, a może nie. Wiele osób wypowiada się na ten temat, każdy ma odmienne zdanie. Nawet czytając książki, widzimy fragmenty typu [...] na każdą boleść istnieją dwa lekarstwa - czas i milczenie. (Aleksander Dumas (ojciec) – Hrabia Monte Christo). Szukam w tych cytatach prawdziwego stwierdzenia, albo chociaż takiego, które najlepiej określi, co robi czas, czy też milczenie. Mogłabym przytoczyć tutaj dziesiątki dotyczących tego tekstów, a jednak, nadal jestem niepewna. Dlatego stwierdziłam, że dziś wszystko przemyślę i znajdę odpowiedź na nurtujące mnie zagadnienie. 


Nieprawda, że czas leczy rany i zaciera ślady. Może tylko łagodzi przykrywając wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. Gdyby nawet trwały w ukryciu, zepchnięte na samo dno, to przecież gniją gdzieś tam, na spodzie, i zatruwają duszę, zawsze pozostawiając jakiś ślad - w twarzy, w ruchach, w spojrzeniu - tworzą bariery psychiczne, kompleksy. Nie pomoże wódka, nie pomoże szarpanie się w skrajnościach, od usprawiedliwiania do potępiania.
Lucjan Nowakowski – Mummi
To chyba jedna z dłuższych wypowiedzi, pomijając te naprawdę długie rozprawki na ten temat. Zamieszczony wyżej cytat dość dobrze oddaje moje zdanie na ten temat. Ból, który nas rozdziera, z upływem czasu przykrywany jest innymi wydarzeniami, tymi gorszymi i lepszymi. Ale w każdej chwili wspomnienia mogą powrócić, a wtedy wydaje mi się, że ten czas rozszarpał moje rany jeszcze bardziej, że są one głębsze, bardziej bolesne. O niektórych rzeczach można zapomnieć, ale o tym, co złego spotkało nas w życiu bardzo szybko sobie przypomnimy, Zło po prostu odchodzi w dal, ale mimo tego, że minęło wiele dni, miesięcy, lat, każda rana, nawet zabliźniona, może jeszcze zacząć krwawić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz